Dawno, dawno temu, gdy motoryzacja w krajach takich jak Niemcy, Francja czy USA stawiała pierwsze, ale znaczące kroki - w Wielkiej Brytanii pod naciskiem lobby dorożkarzy i właścicieli drogowych, parowych omnibusów uchwalono bardzo oryginalną ustawę. W myśl tego zarządzenia można było wprawdzie poruszać się po drogach Zjednoczonego Królestwa różnymi współczesnymi wynalazkami, ale pod warunkiem, że przed takim jadącym urządzeniem będzie z czerwoną flagą szedł człowiek z szybkością około 4 mil na godzinę i ostrzegał przed grożącym niebezpieczeństwem.
Ta Ustawa Czerwonej Flagi o kilka lat opóźniła rozwój motoryzacji na Wyspach Brytyjskich i dopiero na posiedzeniu Parlamentu w nocy z piątku 13 listopada na sobotę została ona zmieniona. Tak więc sobota 14 listopada 1896 roku była pierwszym dniem bez czerwonej flagi na brytyjskich drogach, a limit szybkości podniesiono do 12 mil na godzinę. W Londynie było wtedy zarejestrowanych około 75 au tomobili, z których 30 postanowiło niezwłocznie wystartować i z dopuszczalną szaleńczą szybkością dojechać do nadmorskiego kurortu Brighton, odległego o 60 mil od centrum Londynu.
Udało się przejechać trasę tylko 14 pojazdom, ale powstała w tym dni motoryzacyjna legenda, która przypominana jest teraz z wszelkimi szczegółami dotyczącymi startujących wówczas pojazdów. Brytyjscy automobiliści do dziś mówią, że był to rajd i dzień ich wyzwolenia (Emancipation Run).
Rok później powstał Automobilklub Wielkiej Brytanii i Irlandii, przekształcony w 1907 r. w Automobilklub Królewski.
W 1927 r. powstała idea upamiętnienia tamtych wydarzeń, więc Królewski Automobil-klub RAC (Royal Automobile Club) zorganizował pierwszy rajd zabytkowych pojazdów na tej historycznej trasie. Wystartowało 51 pojazdów wyprodukowanych przed 1906 r., a idea takiego rajdu weteranów szos okazała się sukcesem. No a potem, jak to w kraju miłośników tradycji - kolejne rajdy były już naturalną koleją rzeczy, przerwaną jedynie przez II Wojnę ?wiatową (a także przez brak paliwa tuż po jej zakończeniu). W 1938 r. wystartowało jeszcze 121 pojazdów, natomiast rajd wyznaczony na 3 września 1939 roku nie doszedł już do skutku.
Pierwszy powojenny rajd z Londynu do Brighton odbył się 17 listopada 1946 r., a w 1952 r. ustalone zostały obecne zasady rajdu: rozgrywany w pierwszą niedzielę listopada gromadził pojazdy już nie ścigające się, ale startujące w zbliżonych grupach wiekowych. Od 1956 r. wszyscy uczestnicy kończący rajd w wyznaczonym czasie otrzymują specjalne plakietki (medale), a start do rajdu poprzedza uroczyste darcie czerwonej flagi, przy czym ostatnio obserwuję raczej tradycyjny już start z wymachiwaniem flagą narodową. W 1961 r. w rajdzie uczestniczyło 250 pojazdów, a w 100-lecie tamtych wydarzeń, w roku 1996 - prawie 650 oryginalnych wehikułów wyprodukowanych przed 31 grudnia 1904 r.
Rajd z Londynu do Brighton cieszy się taką światową renomą, że corocznie organizowane są jego repliki w innych terminach i nie dla aż tak starych pojazdów. O sponsorowanie organizacji nawet takich replik ubiegają się znane, światowe firmy samochodowe.
Od dwunastu lat głównym sponsorem tej najważniejszej edycji rajdu jest wpływowy dziennik Daily Mail, a jego właściciel Sir Ray Tintle startuje w imprezie jako zawodnik już od 42 lat — z reguły na jednocylindrowym Speedwell Dogcart z 1904 r., ale ostatnio na Gladiatorze z 1900 r.
Na bazie legendy o rajdzie w połowie lat 50. nakręcono film fabularny pod tytułem "Genowefa" - od imienia jednego ze startujących tam automobili.
Tylko raz — w 1997 r. — w tej światowej imprezie startowała polska załoga, ale za to na symbolicznym pojeździe: samochodzie Peugeot typ 9 z 1896 roku, odszukanym w Australii, a bliźniaczym z pierwszym samochodem jeżdżącym po Polsce.
Ten start był ogromnym wyróżnieniem dla załogi z Polski z kilku bardzo istotnych powodów: 100-lecie istnienia Królewskiego Automobilklubu RAC organizującego rajd; 101 lat od pierwszego, "wyzwolonego" przejazdu tej trasy; 70 lat rozgrywania tego najstarszego na świecie rajdu pojazdów zabytkowych; 100 lat automobilizmu w Polsce, licząc od przejazdu pierwszego automobilisty Stanisława Grodzkiego z Warszawy do Paryża w lipcu 1897 roku; 101-letniego peugeota, ostatniego na świecie oryginału z 1896 r. (nierestaurowanego!!) i wreszcie pierwszego udziału polskiej ekipy w najlepszym rajdzie automobilowym na świecie.
W skład polskiej załogi wzorowanej na pierwszych imprezach automobilowych na świecie wchodził wtedy niżej podpisany Tomasz Skrzeliński jako "wystawiający", dziennikarz Andrzej Martynkin i szofer z Wielkiej Brytanii.
Rajd udało się nam ukończyć na kilka minut przed zamknięciem mety, co zostało zapisane w annałach imprezy, zaś Konsul Generalny PR w Londynie przesłał nam depeszę ze słowami: Biało-czerwona flaga powiewająca nad pojazdem to znakomita reklama naszego kraju wśród europejskiej elity. Okazuje się, że do Europy możemy nie tylko wkraczać, ale i wjeżdżać z fasonem, a taki właśnie wehikuł i obecność na rajdzie promują nas nie gorzej niż niejeden spektakularny sukces gospodarczy czy społeczny.
Od tamtego czasu otrzymujemy od organizatorów rajdu zaproszenia do kolejnego udziału w imprezie - jednak tak starych i technicznie sprawnych pojazdów w Polsce po prostu nie ma.
Natomiast chętnie, choć w miarę możliwości, korzystamy z zaproszenia zamienionego teraz na prasową akredytację w Londynie.
Tak było w 2003 r. oraz w dniach 4, 5 i 6 listopada 2005. Ostatnio bowiem zmieniła się nieco formuła tego międzynarodowego święta automobilistów, by rozszerzyć weterańskie doznania na większą grupę entuzjastów zabytkowej motoryzacji.
W piątek i w sobotę odbywa się prezentacja pojazdów w ruchu oraz statyczny, międzynarodowy konkurs elegancji na reprezentacyjnych placach i ulicach Londynu: Regents Street, Placu Waterloo czy przed siedzibą RAC na Pall Mall. Natomiast właściwy rajd odbywa się tradycyjnie w niedzielę od rana.
Już od godziny 6.00 wokół Hyde Parku widać wzmożony ruch pojazdów, przy czym nie jest to normalny miejski ruch drogowy. Wygląda to jak na filmie z dalekiej przeszłości: samodzielnie dojeżdżają lub zjeżdżają z lawet pojazdy, które — wszystkie bez wyjątku — w tym roku legitymowały się ukończeniem 100 lat.
Ponieważ o tej wczesnej porze w Londynie jest jeszcze ciemno i zwykle mgliście, nasuwa się skojarzenie z ruchem ożywionych nagle wymarłych dinozaurów, wyłaniających się z mgły i ciemności, często zresztą bez żadnego oświetlenia. Pojazdy można jednak rozróżnić po hałasie i kłębach dymu, przy czym jeśli pojazd jedzie, ale nie dymi i nie hałasuje – to ma napęd elektryczny.
Jeśli nie hałasuje, ale dymi – niewątpliwie jest to pojazd parowy, a jeśli hałasuje i dodatkowo kopci, to jest to „najnowocześniejsze” rozwiązanie zamierzchłej motoryzacyjnej techniki, czyli pojazd o napędzie spalinowym.
W 2005 r. zgłosiło się do imprezy 487 pojazdów, wystartowało 443, rajd ukończyło w regulaminowym czasie 369, a wycofało się lub zabrakło czasu 74 pojazdom.
Reprezentowane były 3 rodzaje firm elektrycznych, 13 marek parowych i 119 w większości już nieznanych firm samochodowych. Najwięcej było De Dion Bouton (69 sztuk), następnie Oldsmobile (37 szt.) i Panhard et Levassor (33 szt.).
Perfekcyjna organizacja rajdu polegała na wypuszczaniu z głównej bramy Hyde Parku od godziny 7.15 do 8.40 co dwie minuty grupy 10 pojazdów (pierwszy wystartował najstarszy pojazd Rajdu – Peugeot z 1892 r.); potem zaś musiały one sobie dawać radę w zwykłym ruchu miejskim, by dojechać do mety w Brighton przed godziną 16.30.
A więc ponad 9 godzin na przejechanie 96 km. Ale jakie to trudne, kiedy się ma ponad 100 lat!!! Niektóre załogi i auta miały jednak siłę i czas, by zatrzymać się na oficjalną kawę w miejscowości Crawley. Ale niektórym nie było dane odpoczywać, a nawet zabrakło czasu na przejechanie trasy. Tu przypomina mi się moja walka sprzed 8 lat o dojechanie w terminie, zakończona sukcesem na 7 minut przed zamknięciem mety.
Wpisowe na rajd wynosi około 5.000 funtów plus koszty własne, no i zawsze można zgłosić się za rok. Bowiem amatorów tego wyczynu nie brakuje: w ostatniej imprezie brali udział zawodnicy z Argentyny, Australii, Austrii, Belgii, Kanady, Chin, Francji, Niemiec, Włoch, Holandii, Południowej Afryki, Szwecji, USA i krajów Wielkiej Brytanii. Nic bowiem tak nie nobilituje pasjonata zabytkowej motoryzacji, jak udział w tej najsławniejszej weterańskiej imprezie.
Tomasz Skrzeliński
Kolekcjoner i rzeczoznawca pojazdów zabytkowych.
Specjalista d/s pojazdów zabytkowych w Radzie Naczelnej Stowarzyszenia Rzeczoznawców Techniki Samochodowej i Ruchu Drogowego
adres: ul. Kazury 2B/12, 02-795 Warszawa
tel.: 022 648 60 52, 022 7572222, 0602 310 252
skrzelinski@poczta.onet.pl, www.skrzelinski.com