Mistrzostwa Polski Pojazdów Zabytkowych. Podsumowanie sezonu 2005

Mistrzostwa Polski Pojazdów Zabytkowych. Podsumowanie sezonu 2005

tekst: Juliusz Szalek - fot. arch. Automobilklub Wielkopolski

Jedni postawili na sport, inni na atrakcje typowo turystyczne. Być może specjalizacja to recepta na udany rajd. Jedno jest pewne: rajdy samochodów zabytkowych odradzają się. Po latach posuchy przyjeżdża na nie coraz więcej samochodów i to samochodów naprawdę ciekawych.

... I znowu do garażu. Po udanym sezonie większość zabytkowych samochodów czeka obowiązkowy przegląd i drobne naprawy. Zwycięskie maszyny z pewnością zasłużyły na odpoczynek. Trudno się dziwić, że stare samochody w Polsce nigdy nie cieszyły się dużym zainteresowaniem. Pewnie — oglądać je każdy chce, gorzej z ich odrestaurowaniem. Niska kultura techniczna, mała różnorodność modeli i trudna dostępność do samochodów i części sprawiały, że taką pasję wykazywali nieliczni — prawdziwi zapaleńcy, który od lat obracali się wśród motoryzacji.

Mistrz Polski 2005 w klasie pre 45 - Apolinary Bartnicki wraz z małżonka Ewą z AK Polskiego - BMW Dixi  Mistrz Polski 2005 w klasie pre 45 - Apolinary Bartnicki wraz z małżonka Ewą z AK Polskiego - BMW Dixi

Dzisiaj powoli się to zmienia. Coraz więcej ludzi chce mieć stary samochód. Coraz więcej osób na taką pasję stać i w końcu coraz więcej ludzi sprowadza stare auto z zagranicy i powoli je restauruje. Przypominają sobie także o polskich rajdach automobiliści z zagranicy. Dla nich to nie tylko możliwość zwiedzania kraju, ale także spotkania znajomych. Efekt? Automobilkluby, które do tej pory borykały się z problemem frekwencji, dzisiaj zmuszone są odmawiać tym, którzy za późno zgłaszają chęć uczestnictwa w imprezie. Ale niestety, nie wszędzie się tak dzieje. Jedne imprezy są oblegane, a na inne nadal przyjeżdżają tylko uczestnicy z okolic. Dlaczego tak się dzieje? Czy to oznacza, że jedne rajdy są ciekawsze a inne nie.

Jak tłumaczy Andrzej Domowicz, członek komisji pojazdów zabytkowych PZM ds. technicznych, ci, którzy jeżdżą na rajdy od lat, wiedzą mniej więcej, czego mogą się spodziewać na danej imprezie. – Na rajd w Bielsku-Białej jeżdżę co roku. Są tam nie tylko piękne okolice, ale i zawsze pięknie jest poprowadzona trasa rajdu. Ale na przykład są takie rajdy jak w Gorlicach, które jakoś się nie przyjęły – wyjaśnia Domowicz. – Dużo zależy też od komandora rajdu, czyli osoby odpowiedzialnej za jego przygotowanie. Dla przykładu, Jacek Balicki zorganizował już ponad 30 rajdów i wiadomo, że jak on coś przygotowuje, to jest to profesjonalnie zrobione. Inaczej jest w przypadku nowych klubów. Tam niestety organizacja często szwankuje – dodaje.

 Mistrz Polski 2005 w klsie post 45 - Roman Palacz z AK Wielkopolskiego - Volvo Amazon 122S  Mistrz Polski 2005 w klsie post 45 - Roman Palacz z AK Wielkopolskiego - Volvo Amazon 122S

Podobnego zdania jest Roman Palacz, tegoroczny Mistrz Polski w kategorii samochodów Post 45. – Z Poznania w zasadzie na wszystkie rajdy mamy daleko, dlatego nie jeżdżę na wszystkie. Jednym z lepszych moim zdaniem jest rajd w Krakowie – mówi Palacz. - Zawsze chętnie jadę także do Bielska-Białej, choć to kawał drogi – dodaje.

W tym roku trasa rajdu biegła z Bystrej na górę Żar. Następnego dnia przejazd pod Ratusz w Bielsku-Białej na prezentacje samochodów. Najstarszym pojazdem rajdu był BMW Dixi z 1928 r. Ze startowym nr 1 wystartowała także przedwojenna ciężarówka marki Hansa z 1938 r. Pojawiły się też motocykle Sokół 600 — jeden z wózkiem bocznym, drugi solo i słynna M-ka.

O tych gorszych zawodnicy niechętnie mówią głośno. Po pierwsze, myśląc o rywalizacji w całym sezonie trzeba jechać i na nie, a po drugie środowisko jest tak małe, że w większości przypadków organizują te rajdy ludzie, którzy się znają. Najczęstsze błędy, które tworzą właśnie taką atmosferę, to błędy sędziów i jakieś drobne wypaczenia wyników. Zdarzają się też niedociągnięcia w organizacji, ale na to można przymrużyć oczy.

MPPZ 2005  MPPZ 2005  MPPZ 2005  MPPZ 2005 

Sposobem na przyciągnięcie nowych samochodziarzy jest zmiana formuły rajdów. Te, które liczą się do eliminacji Mistrzostw Polski muszą spełniać określone wymogi i dlatego wydawać się może, że są do siebie podobne. Organizatorzy mają z góry narzucone co najmniej trzy próby sportowe, konkurs elegancji, 5 pytań z historii i BRD oraz około 120-kilometrową trasę. Są jednak i tacy, którzy potrafią pogodzić te wymagania z innymi atrakcjami.

Warszawa w tym roku postawiła na sport. W połowie lipca Automobilklub Polski zorganizował XXVIII Warszawski Rajd Pojazdów Zabytkowych, będący jednocześnie XI Rundą MP. Na bazę rajdu wybrano Pałac Prezesa Rady Ministrów w Jadwisinie. Trasa rajdu przebiegała w rejonie Zalewu Zegrzyńskiego, przez miejscowości: Zegrze, Marki, Legionowo, Serock, Pułtusk. Drugiego dnia — w sobotę — rajd zawitał do Warszawy. Przeprowadzone zostały widowiskowe próby sportowe, a także konkurs elegancji samochodów i motocykli. Załogi ubrane w stroje dostosowane do epoki pojazdów zaprezentowały się w Łazienkach Królewskich. Po prezentacji pojazdy przejechały na ul. Karową, gdzie odbyło się słynne kryterium Asów, ale w wersji dla starych samochodów. Do udziału w wyścigu na ul. Karowej zostali zaproszeni Mistrzowie Kierownicy z minionych lat. W imprezie wzięło udział ok. 50 załóg z całej Polski. Wystartowały one w dwóch klasach: pojazdy wyprodukowane do 1945 r. i po 1945 r.

MPZZ 2005  MPPZ 2005  MPPZ 2005  MPPZ 2005

W tym sezonie przewidziano 12 eliminacji. Kilka z nich z uwagi na niską frekwencję i przyczyny organizacyjne nie odbyło się. Ostatecznie jednak, by walczyć o puchary w klasyfikacji generalnej, trzeba było przejechać trasę w połowie imprez + 1. Dla kategorii pre-45 było to 7 rajdów, a dla kategorii post-45 – 9. Jeszcze kilka lat temu, aby myśleć o zwycięstwie, trzeba było uczestniczyć w większej ilości rajdów, ale na szczęście Polski Związek Motorowy opamiętał się i wziął pod uwagę fakt, że nie każdy ma czas i pieniądze, aby startować w tak dużej ilości rajdów. Niewiele klubów dopłaca bowiem do startów, a jeśli już, to są to niewielkie kwoty.

Dlatego teraz wiele eliminacji to głównie imprezy lokalne. – My poznaniacy w zasadzie wszędzie mamy daleko – mówi Domowicz. -  Chętnie przyjeżdżają do nas za to Niemcy, Holendrzy czy Szwedzi. Po pierwsze mają blisko, a po drugie nasz rajd uchodzi za jeden z ciekawszych – wyjaśnia. Nie tylko trasa rajdu i organizacja jest tu dobra, ale także stan techniczny samochodów zawsze stoi na wysokim poziomie. Wiele aut pojawia się u nas po raz pierwszy, być może dobrze jest, że poznański rajd uchodzi za nieco trudny pod względem nawigacyjnym. Dlatego zagraniczni automobiliści chętnie prezentują tutaj swoje świeżo odrestaurowane cacuszka.

W tym roku na XXXII Poznański Międzynarodowy Rajd Pojazdów Zabytkowych przyjechało prawie 70 pojazdów. Impreza odbyła w połowie września, a jej organizatorem była Komisja Pojazdów Zabytkowych AW, którą wspomogli członkowie Komisji Sportu Popularnego i Turystyki. Rajd był jednocześnie ostatnią, XII rundą Mistrzostw Polski, dlatego kto myślał o miejscu w generalce, musiał tu przyjechać. Po szczegółowej ocenie technicznej zawodnicy ruszyli jednak najpierw w trasę opisaną itinererem strzałkowym. Trasa prowadziła przez krajoznawczo atrakcyjne miejsca wielkopolski. Tym razem na przykład uczestnicy odwiedzili ?rodę Wielkopolską. Na trasie czekały na nich różnorodne zadania i próby, zarówno rekreacyjne jak i sportowe. Pomimo że od wielu lat układ rajdu jest podobny, organizatorzy postanowili przyciągnąć uczestników organizowanym po raz drugi wyścigiem samochodów na profesjonalnym Torze „Poznań”. To zdaniem uczestników odejście od schematu i zaoferowaniu zupełnie nieznanej w Polsce atrakcji. Wyścig i sam start nawiązywał do znanego Le Mans, a zawodnicy musieli dobiec do pojazdów i najpierw je uruchomić, a dopiero potem wyruszyć na start.

Po tych sportowych emocjach załogi przejechały na Stary Rynek, gdzie odbył się Konkurs Elegancji. To kolejny wspólny element wszystkich imprez, ale chyba najbardziej widowiskowy.

MPPZ 2005  MPPZ 2005  MPPZ 2005  MPPZ 2005

Popularność rajdów samochodowych rośnie także dzięki temu, że coraz więcej młodszych samochodów spełnia warunki uczestnictwa. Już nie tylko tzw oldtimery, ale youngtimery mogą w nich startować. Andrzej Domowicz tłumaczy, że stare samochody są drogie i nie każdy chce się nimi zajmować. Dla młodych ludzi początkiem zabawy ze stara motoryzacją są youngtimery, czyli auta z lat 70. i 80. Dla prawdziwych wyjadaczy z branży zostają te właściwe rarytasy. – Na rajdach zaczynają się pojawiać egzotyczne marki, jak np. Durant – opowiada Domowocz.

Dla przeciętnego Polaka także Hillman IMP de Lux, BMW Dixi czy Nash to jednak także egzotyczne marki. A właśnie takie auta pojawiają się na rajdach. Można je oglądać, czasem dotykać i co najważniejsze podziwiać, jak jeżdżą. Poprawia się także poziom odrestaurowania samochodów. Kiedyś wyremontowane „o tyle, o ile”, dzisiaj lakier z wysokim połyskiem, chromy wyświecone, nowe tapicerki i elementy gumowe. Do zachodnich przykładów wciąż nam daleko, ale i to się poprawia. Właśnie dlatego co roku Komisja Pojazdów Zabytkowych PZM przyznaje puchar dla najciekawszych samochodów, dla premier. W tym roku za „Automobila Roku” uznano BMW 327 z 1939 r. Zbigniewa Nowakowskiego z Klubu Pojazdów Zabytkowych Szczecin, Jaguara XK 120 z 1952 r. Włodzimierza Sadowskiego z Automobilklubu Lubelskiego i Fiata 600 Multipla z 1956 r. Jakuba Zawadzkiego z Automobilklubu Rzeszowskiego.

MPPZ 2005

W tym roku kolejny sezon i następne rajdy. Oby ich organizatorom nie zabrakło odwagi i środków w organizowaniu nietypowych atrakcji, a z pewnością coraz więcej chętnych będzie na takie imprezy przyjeżdżać.

Oficjalna klasyfikacja końcowa sezonu 2005 - kliknij >> 

Znaki firmowe i towarowe użyte wyłącznie w celach informacyjnych są chronione odpowiednimi prawami. Wszelkie prawa do użytych na tej stronie materiałów, nazw i znaków handlowych należą do ich właścicieli. Prawa autorskie do zdjęć, artykułów i komentarzy należą do ich autorów.